Od wydarzenie w studio minęło kilka dni. Nie kontaktowałam się z Zayn'em, on nie kontaktował się ze mną. Zbliżyłam się do Louis'a, pozostali nas nie odwiedzali, oprócz Liam'a. Z nim również się zżyłam. On wie.. On już wszystko wie o mnie i Zayn'ie. Jaka była jego reakcja? Powiedział "wiedziałem",a później zaczęliśmy o tym rozmawiać. Opowiedział mi jaki był Zayn jeszcze jakieś 2 miesiące zanim się pojawiłam. Imprezował, przychodził pijany, miał na wszystko wylane, a kiedy ja się pojawiłam zmienił się. Podobno na lepsze, według Liam'a. Moim zdaniem zmienił się na gorsze, ale w końcu trochę się nie widzieliśmy...
Nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Li jest przy mnie, często u mnie śpi i wtedy rozmawiamy do późna, opowiada mi jak jest w domu, jak zachowuje się Zayn. Podobno jest zły na niego, że ciągle nocuje u mnie i się ze mną dogaduje.
- Pogadaj z nim, daj mu szansę - powiedział Liam kiedy byliśmy w CH.
- Nie mamy z sobą o czym rozmawiać.
- Chyba macie. Wpadliśmy na pomysł z pozostałymi. Dzisiaj wychodzimy, Zayn zostali sam. Pójdziesz do niego i pogadacie na spokojnie.
- Na co wpadłeś? Oszalałeś? - wrzasnęłam na cały sklep. Byliśmy obok siebie w przymierzalni. Mieliśmy pełno ciuchów i tak szybko nie planowaliśmy wyjść z tego sklepu.
- Słyszałaś. Jak wyglądam? - wszedł do mojej przymierzalni.
- Dobrze, nie wolisz czegoś luźniejszego?
- Nie, zrób mi zdjęcie - podał mi swój telefon, zrobiłam mu zdjęcie, on oczywiście musiał zapytać się fanek czy dobrze wygląda.
- Zobacz, wszystkie piszą, że cudownie.. - pokazał mi wpisy fanek na TT.
- Gdybyś założył worek na śmieci, też by pisały, że dobrze wyglądasz.
- Ładnemu we wszystkim ładnie.
Ubrałam się w to [klik] .
- Uważasz, że mogę iść w tym do Zayna? - spytałam i weszłam do jego przymierzalni.
- Wow! A jak ze mną się widzisz to ubierasz dresy.. Czyli jednak idziesz?
- Pójdę..
- Zależy ci na nim - zaśmiał się - kupujesz to i bez gadania.
*Zayn*
Wieczorem z niewiadomych przyczyn pozostali nie chcieli mnie wziąć do klubu. Nie wiem czemu, upierałem się, że z nimi pójdę, ale nie słuchali mnie. Powtarzali w kółko "nie jesteś w stanie do zabawy" "źle wyglądasz, ludzi odstraszysz". Wyjąłem z lodówki puszkę piwa i zasiadłem na kanapie przed telewizorem. Włączyłem jakąś komedię, strasznie mnie nudziła. Zacząłem się nudzić. Do głowy wpadł mi pomysł, że pójdę do Mitchie, bo z tego co mówił Liam Mitchie zostaje w domu. To było oczywiste, że by mnie nie wpuściła. Kiedy tak siedziałem ktoś zapukał do drzwi, wstałem i poszedłem otworzyć. Kogo ujrzałem? Przede mną stała Charlie...
- Hej, Louis wspominał, że zostałeś w domu, nie chciało mi się iść z nimi, a u mnie było nudno, więc postanowiłam wpaść..
- Spoko, wchodź.. - udaliśmy się do salonu.
- Czemu nie poszłaś? - spytałem z ciekawości.
- Chciałam, ale wtedy przyszedł Harry i zaczął wyliczać co będzie robił w klubie, to zrezygnowałam - zaśmiała się, uwielbiam jej śmiech.
- Co chcesz robić? - spytałem niepewnie.
- Skoro jesteśmy sami, to może na ten wieczór zapomnimy o wszystkim i po prostu spędzimy ten dzień jak za dawnych czasów, tak po przyjacielsku?
- Oczywiście przyjaciółko. To idziemy na miasto?
Po chwili wyszliśmy z domu. Chodziliśmy ulicami i rozmawialiśmy jak za starych dobrych czasów. Brakuje mi ich. Właśnie przechodziliśmy koło jakiegoś fryzjera, o dziwo o tej godzinie był otwarty, zatrzymałem się i uśmiechnąłem.
- Malik, co ty kombinujesz?
- Ufasz mi?
- Tak - powiedziała niepewnie.
Weszliśmy do środka. Podszedłem do fryzjerki i poprosiłem ją o całkowitą dyskrecję, zgodziła się...
*Mitchie*
Nie miałam pojęcia co on kombinuje. Podszedł do jednej z fryzjerek i zaczęli o czymś szeptać. Po chwili podeszła do mnie fryzjerka i zaprosiła do mycia włosów. W między czasie inna zasłoniła wszystkie lustra. Przyjmowali nas po godzinach. Nie wiedziałam co się ze mną stanie.
- Zayn wiesz, że jak będę wyglądała ohydnie to osobiście cię zamorduję?
- Za co? Przecież zawsze będziesz wyglądała dobrze.
Podczas gdy fryzjerka robiła coś z moimi włosami ja rozmawiałam z Zayn'em. Bałam się efektu końcowego, tym bardziej, że nikt nie chciał mi nic powiedzieć. Mimo tego, że bardzo bałam się spotkania z nim, nie było źle.
- Gotowa? - spytała fryzjerka.
- Zayn jak wyglądam?
- Dobrze - powiedział uśmiechnięty.
- Tak, gotowa - powiedziałam do fryzjerki. Gdy zdjęto zasłony z lustra byłam w szoku swoim wyglądem. Jak wyglądałam? Na włosach miałam różne odcienie fioletowego i różowego Nie tego się spodziewałam. Jaka była moje reakcja? Wybuchnęłam niepohamowanym śmiechem.
- Zdajesz sobie sprawę, że Louis cie zabije?
- A tobie się podoba?
- Tak - podszedł do mnie i mnie przytulił.
- To jest najważniejsze. A pani dziękuję, wykonała pani kawał dobrej roboty.
Malik zapłacił i udaliśmy się do domu Zayn'a i pozostałych. O dziwo pozostali już byli. Nie miałam pojęcia jak zareagują na mój wygląd. Obawiałam się tego, ale to moje włosy i mogłam zrobić co chciałam.
- Jesteśmy - krzyknęłam.
- W salonie! - odkrzyknął Lou.
Pewnym krokiem weszłam do salonu, wszyscy dziwnie na mnie spojrzeli.
- Mitchie?
- Tak to ja we własnej osobie. Co się tak patrzycie?
- No bo... Ty.. Twoje włosy.. Zayn! - wrzasnął Louis.
- Aż tak podoba wam się mój pomysł? Przyznajcie, że te kolorki lepiej pasuję do jej charakteru.
- Brązowy też był ładny - wtrącił Harry.
- Po co być jak każdy? Nudny brązowy kolor, skoro mogę być inna i oryginalna..
- Ej! Ja mam brązowe włosy! - warknął Harold.
- Naprawdę? Nie zauważyłam - zaśmiałam się.
- To jak śpimy? - spytał Zayn. Tak, dzisiaj zostajemy u nich na noc i właśnie modlę się, abym nie spała z Zayn'em.
- Ja z Louisem - szybko zaklepał Harry.
- Ja sam - krzyknął równocześnie Liam i Niall.
- A nie możemy spać tak jak wcześniej? W sensie, że Louis u siebie, a ja tak jak wcześniej?
- Ale weź się zastanów - zaczął Niall - nocujecie u nas. Jaki byłby sens nocowania w swoim dawnym pokoju? Chyba właśnie o to chodzi w nockach u znajomych, popraw mnie jeśli się mylę.
- No ale...
- Już nie wymyślaj, śpisz z Zayn'em, rano musicie wstać i zrobić śniadanie.
- Liam, to niesprawiedliwe! Czemu my?
- Nie byliście z nami z niewiadomych czasów, więc zrobicie.
Powiedział i zniknął na górze. Niezadowolona poszłam z Zayn'em na górę. Ma piętro z Harry'm o ile dobrze pamiętam. Mogłam się zbuntować i spać w swoim starym pokoju, ale nie zrobiłam tego. Czemu? Sama nie wiem, coś mnie powstrzymywało. Może to, że chciałam przebywać blisko Zayn'a, naprawdę nie wiem.. Ostatnio nic nie wiem. Pogubiłam się w swoich uczuciach i myślach. Nie miałam siły się myć, więc od razu opadłam na jego wielki łóżko.
- O nie kochana, śmierdząca spać ze mną nie będziesz - zaśmiał się Zayn rzucając się na miejsce obok mnie, spojrzałam na niego zdziwiona - w sumie też nie chce mi się myć, więc dzisiaj wyjątkowo ci odpuszczę. Ładnie ci w tym kolorku, a raczej w tych kolorkach.
- Dziękuję za dzisiejszy wieczór. I nie mówię tego z grzeczności.
- Domyśliłem się. Wiesz, w życiu różnie bywa. Czasami czegoś żałujemy, a czasami coś po prostu musi się dziać. Tęsknię za tobą, Mitchie.. Proszę daj mi ostatnią szansę, spróbujmy jeszcze raz.
- Zgada - powiedziałam i usiadłam na nim okrakiem, nachyliłam się nad nim całując go.
Dokładnie, znowu jesteśmy razem... Cudowne uczucie znowu mieć go przy sobie, znowu poczuć te usta na swoich. Tęskniłam za tym. Pewnie domyślacie się kto mi to uświadomił... Tak, Liam. Ten człowiek jest genialny.
Gdy oderwałam się od Zayn'a spojrzałam mu w oczy. Te iskierki..
- Kocham cię - szepnął.
- Ja ciebie też i nigdy tak na prawdę nie przestałam cię kochać.
______________________________________________________________________________
Nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Li jest przy mnie, często u mnie śpi i wtedy rozmawiamy do późna, opowiada mi jak jest w domu, jak zachowuje się Zayn. Podobno jest zły na niego, że ciągle nocuje u mnie i się ze mną dogaduje.
- Pogadaj z nim, daj mu szansę - powiedział Liam kiedy byliśmy w CH.- Nie mamy z sobą o czym rozmawiać.
- Chyba macie. Wpadliśmy na pomysł z pozostałymi. Dzisiaj wychodzimy, Zayn zostali sam. Pójdziesz do niego i pogadacie na spokojnie.
- Na co wpadłeś? Oszalałeś? - wrzasnęłam na cały sklep. Byliśmy obok siebie w przymierzalni. Mieliśmy pełno ciuchów i tak szybko nie planowaliśmy wyjść z tego sklepu.
- Słyszałaś. Jak wyglądam? - wszedł do mojej przymierzalni.
- Dobrze, nie wolisz czegoś luźniejszego?
- Nie, zrób mi zdjęcie - podał mi swój telefon, zrobiłam mu zdjęcie, on oczywiście musiał zapytać się fanek czy dobrze wygląda.
- Zobacz, wszystkie piszą, że cudownie.. - pokazał mi wpisy fanek na TT.
- Gdybyś założył worek na śmieci, też by pisały, że dobrze wyglądasz.
- Ładnemu we wszystkim ładnie.
Ubrałam się w to [klik] .
- Uważasz, że mogę iść w tym do Zayna? - spytałam i weszłam do jego przymierzalni.
- Wow! A jak ze mną się widzisz to ubierasz dresy.. Czyli jednak idziesz?
- Pójdę..
- Zależy ci na nim - zaśmiał się - kupujesz to i bez gadania.
*Zayn*
Wieczorem z niewiadomych przyczyn pozostali nie chcieli mnie wziąć do klubu. Nie wiem czemu, upierałem się, że z nimi pójdę, ale nie słuchali mnie. Powtarzali w kółko "nie jesteś w stanie do zabawy" "źle wyglądasz, ludzi odstraszysz". Wyjąłem z lodówki puszkę piwa i zasiadłem na kanapie przed telewizorem. Włączyłem jakąś komedię, strasznie mnie nudziła. Zacząłem się nudzić. Do głowy wpadł mi pomysł, że pójdę do Mitchie, bo z tego co mówił Liam Mitchie zostaje w domu. To było oczywiste, że by mnie nie wpuściła. Kiedy tak siedziałem ktoś zapukał do drzwi, wstałem i poszedłem otworzyć. Kogo ujrzałem? Przede mną stała Charlie...
- Hej, Louis wspominał, że zostałeś w domu, nie chciało mi się iść z nimi, a u mnie było nudno, więc postanowiłam wpaść..
- Spoko, wchodź.. - udaliśmy się do salonu.
- Czemu nie poszłaś? - spytałem z ciekawości.
- Chciałam, ale wtedy przyszedł Harry i zaczął wyliczać co będzie robił w klubie, to zrezygnowałam - zaśmiała się, uwielbiam jej śmiech.
- Co chcesz robić? - spytałem niepewnie.
- Skoro jesteśmy sami, to może na ten wieczór zapomnimy o wszystkim i po prostu spędzimy ten dzień jak za dawnych czasów, tak po przyjacielsku?
- Oczywiście przyjaciółko. To idziemy na miasto?
Po chwili wyszliśmy z domu. Chodziliśmy ulicami i rozmawialiśmy jak za starych dobrych czasów. Brakuje mi ich. Właśnie przechodziliśmy koło jakiegoś fryzjera, o dziwo o tej godzinie był otwarty, zatrzymałem się i uśmiechnąłem.
- Malik, co ty kombinujesz?
- Ufasz mi?
- Tak - powiedziała niepewnie.
Weszliśmy do środka. Podszedłem do fryzjerki i poprosiłem ją o całkowitą dyskrecję, zgodziła się...
*Mitchie*
Nie miałam pojęcia co on kombinuje. Podszedł do jednej z fryzjerek i zaczęli o czymś szeptać. Po chwili podeszła do mnie fryzjerka i zaprosiła do mycia włosów. W między czasie inna zasłoniła wszystkie lustra. Przyjmowali nas po godzinach. Nie wiedziałam co się ze mną stanie.
- Zayn wiesz, że jak będę wyglądała ohydnie to osobiście cię zamorduję?- Za co? Przecież zawsze będziesz wyglądała dobrze.
Podczas gdy fryzjerka robiła coś z moimi włosami ja rozmawiałam z Zayn'em. Bałam się efektu końcowego, tym bardziej, że nikt nie chciał mi nic powiedzieć. Mimo tego, że bardzo bałam się spotkania z nim, nie było źle.
- Gotowa? - spytała fryzjerka.
- Zayn jak wyglądam?
- Dobrze - powiedział uśmiechnięty.
- Tak, gotowa - powiedziałam do fryzjerki. Gdy zdjęto zasłony z lustra byłam w szoku swoim wyglądem. Jak wyglądałam? Na włosach miałam różne odcienie fioletowego i różowego Nie tego się spodziewałam. Jaka była moje reakcja? Wybuchnęłam niepohamowanym śmiechem.
- Zdajesz sobie sprawę, że Louis cie zabije?
- A tobie się podoba?
- Tak - podszedł do mnie i mnie przytulił.
- To jest najważniejsze. A pani dziękuję, wykonała pani kawał dobrej roboty.
Malik zapłacił i udaliśmy się do domu Zayn'a i pozostałych. O dziwo pozostali już byli. Nie miałam pojęcia jak zareagują na mój wygląd. Obawiałam się tego, ale to moje włosy i mogłam zrobić co chciałam.
- Jesteśmy - krzyknęłam.
- W salonie! - odkrzyknął Lou.
Pewnym krokiem weszłam do salonu, wszyscy dziwnie na mnie spojrzeli.
- Mitchie?
- Tak to ja we własnej osobie. Co się tak patrzycie?
- No bo... Ty.. Twoje włosy.. Zayn! - wrzasnął Louis.
- Aż tak podoba wam się mój pomysł? Przyznajcie, że te kolorki lepiej pasuję do jej charakteru.
- Brązowy też był ładny - wtrącił Harry.
- Po co być jak każdy? Nudny brązowy kolor, skoro mogę być inna i oryginalna..
- Ej! Ja mam brązowe włosy! - warknął Harold.
- Naprawdę? Nie zauważyłam - zaśmiałam się.
- To jak śpimy? - spytał Zayn. Tak, dzisiaj zostajemy u nich na noc i właśnie modlę się, abym nie spała z Zayn'em.
- Ja z Louisem - szybko zaklepał Harry.
- Ja sam - krzyknął równocześnie Liam i Niall.
- A nie możemy spać tak jak wcześniej? W sensie, że Louis u siebie, a ja tak jak wcześniej?
- Ale weź się zastanów - zaczął Niall - nocujecie u nas. Jaki byłby sens nocowania w swoim dawnym pokoju? Chyba właśnie o to chodzi w nockach u znajomych, popraw mnie jeśli się mylę.
- No ale...
- Już nie wymyślaj, śpisz z Zayn'em, rano musicie wstać i zrobić śniadanie.
- Liam, to niesprawiedliwe! Czemu my?
- Nie byliście z nami z niewiadomych czasów, więc zrobicie.
Powiedział i zniknął na górze. Niezadowolona poszłam z Zayn'em na górę. Ma piętro z Harry'm o ile dobrze pamiętam. Mogłam się zbuntować i spać w swoim starym pokoju, ale nie zrobiłam tego. Czemu? Sama nie wiem, coś mnie powstrzymywało. Może to, że chciałam przebywać blisko Zayn'a, naprawdę nie wiem.. Ostatnio nic nie wiem. Pogubiłam się w swoich uczuciach i myślach. Nie miałam siły się myć, więc od razu opadłam na jego wielki łóżko.
- O nie kochana, śmierdząca spać ze mną nie będziesz - zaśmiał się Zayn rzucając się na miejsce obok mnie, spojrzałam na niego zdziwiona - w sumie też nie chce mi się myć, więc dzisiaj wyjątkowo ci odpuszczę. Ładnie ci w tym kolorku, a raczej w tych kolorkach.
- Dziękuję za dzisiejszy wieczór. I nie mówię tego z grzeczności.
- Domyśliłem się. Wiesz, w życiu różnie bywa. Czasami czegoś żałujemy, a czasami coś po prostu musi się dziać. Tęsknię za tobą, Mitchie.. Proszę daj mi ostatnią szansę, spróbujmy jeszcze raz.
- Zgada - powiedziałam i usiadłam na nim okrakiem, nachyliłam się nad nim całując go.
Dokładnie, znowu jesteśmy razem... Cudowne uczucie znowu mieć go przy sobie, znowu poczuć te usta na swoich. Tęskniłam za tym. Pewnie domyślacie się kto mi to uświadomił... Tak, Liam. Ten człowiek jest genialny.
Gdy oderwałam się od Zayn'a spojrzałam mu w oczy. Te iskierki..
- Kocham cię - szepnął.
- Ja ciebie też i nigdy tak na prawdę nie przestałam cię kochać.
______________________________________________________________________________
Boom!
Zayn i Mitchie są razem!
Podoba wam się nowa Mitchie?
Co myślicie o nowym wyglądzie bloga?
Do następnego! <3