piątek, 17 maja 2013

Rozdział 17

Od wydarzenie w studio minęło kilka dni. Nie kontaktowałam się z Zayn'em, on nie kontaktował się ze mną. Zbliżyłam się do Louis'a, pozostali nas nie odwiedzali, oprócz Liam'a. Z nim również się zżyłam. On wie.. On już wszystko wie o mnie i Zayn'ie. Jaka była jego reakcja? Powiedział "wiedziałem",a później zaczęliśmy o tym rozmawiać. Opowiedział mi jaki był Zayn jeszcze jakieś 2 miesiące zanim się pojawiłam. Imprezował, przychodził pijany, miał na wszystko wylane, a kiedy ja się pojawiłam zmienił się. Podobno na lepsze, według Liam'a. Moim zdaniem zmienił się na gorsze, ale w końcu trochę się nie widzieliśmy...
Nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Li jest przy mnie, często u mnie śpi i wtedy rozmawiamy do późna, opowiada mi jak jest w domu, jak zachowuje się Zayn. Podobno jest zły na niego, że ciągle nocuje u mnie i się ze mną dogaduje.
- Pogadaj z nim, daj mu szansę - powiedział Liam kiedy byliśmy w CH.
- Nie mamy z sobą o czym rozmawiać.
- Chyba macie. Wpadliśmy na pomysł z pozostałymi. Dzisiaj wychodzimy, Zayn zostali sam. Pójdziesz do niego i pogadacie na spokojnie.
- Na co wpadłeś? Oszalałeś? - wrzasnęłam na cały sklep. Byliśmy obok siebie w przymierzalni. Mieliśmy pełno ciuchów i tak szybko nie planowaliśmy wyjść z tego sklepu.
- Słyszałaś. Jak wyglądam? - wszedł do mojej przymierzalni.
- Dobrze, nie wolisz czegoś luźniejszego?
- Nie, zrób mi zdjęcie - podał mi swój telefon, zrobiłam mu zdjęcie, on oczywiście musiał zapytać się fanek czy dobrze wygląda.
- Zobacz, wszystkie piszą, że cudownie.. - pokazał mi wpisy fanek na TT.
- Gdybyś założył worek na śmieci, też by pisały, że dobrze wyglądasz.
- Ładnemu we wszystkim ładnie.
Ubrałam się w to [klik] .
- Uważasz, że mogę iść w tym do Zayna? - spytałam i weszłam do jego przymierzalni.
- Wow! A jak ze mną się widzisz to ubierasz dresy.. Czyli jednak idziesz?
- Pójdę..
- Zależy ci na nim - zaśmiał się - kupujesz to i bez gadania.

*Zayn*
Wieczorem z niewiadomych przyczyn pozostali nie chcieli mnie wziąć do klubu. Nie wiem czemu, upierałem się, że z nimi pójdę, ale nie słuchali mnie. Powtarzali w kółko "nie jesteś w stanie do zabawy" "źle wyglądasz, ludzi odstraszysz". Wyjąłem z lodówki puszkę piwa i zasiadłem na kanapie przed telewizorem. Włączyłem jakąś komedię, strasznie mnie nudziła. Zacząłem się nudzić. Do głowy wpadł mi pomysł, że pójdę do Mitchie, bo z tego co mówił Liam Mitchie zostaje w domu. To było oczywiste, że by mnie nie wpuściła. Kiedy tak siedziałem ktoś zapukał do drzwi, wstałem i poszedłem otworzyć. Kogo ujrzałem? Przede mną stała Charlie...
- Hej, Louis wspominał, że zostałeś w domu, nie chciało mi się iść z nimi, a u mnie było nudno, więc postanowiłam wpaść..
- Spoko, wchodź.. - udaliśmy się do salonu.
- Czemu nie poszłaś? - spytałem z ciekawości.
- Chciałam, ale wtedy przyszedł Harry i zaczął wyliczać co będzie robił w klubie, to zrezygnowałam - zaśmiała się, uwielbiam jej śmiech.
- Co chcesz robić? - spytałem niepewnie.
- Skoro jesteśmy sami, to może na ten wieczór zapomnimy o wszystkim i po prostu spędzimy ten dzień jak za dawnych czasów, tak po przyjacielsku?
- Oczywiście przyjaciółko. To idziemy na miasto?
Po chwili wyszliśmy z domu. Chodziliśmy ulicami i rozmawialiśmy jak za starych dobrych czasów. Brakuje mi ich. Właśnie przechodziliśmy koło jakiegoś fryzjera, o dziwo o tej godzinie był otwarty, zatrzymałem się i uśmiechnąłem.
- Malik, co ty kombinujesz?
- Ufasz mi?
- Tak - powiedziała niepewnie.
Weszliśmy do środka. Podszedłem do fryzjerki i poprosiłem ją o całkowitą dyskrecję, zgodziła się...

*Mitchie*
Nie miałam pojęcia co on kombinuje. Podszedł do jednej z fryzjerek i zaczęli o czymś szeptać. Po chwili podeszła do mnie fryzjerka i zaprosiła do mycia włosów. W między czasie inna zasłoniła wszystkie lustra. Przyjmowali nas po godzinach. Nie wiedziałam co się ze mną stanie.
- Zayn wiesz, że jak będę wyglądała ohydnie to osobiście cię zamorduję?
- Za co? Przecież zawsze będziesz wyglądała dobrze.
Podczas gdy fryzjerka robiła coś z moimi włosami ja rozmawiałam z Zayn'em. Bałam się efektu końcowego, tym bardziej, że nikt nie chciał mi nic powiedzieć. Mimo tego, że bardzo bałam się spotkania z nim, nie było źle.
- Gotowa? - spytała fryzjerka.
- Zayn jak wyglądam?
- Dobrze - powiedział uśmiechnięty.
- Tak, gotowa - powiedziałam do fryzjerki. Gdy zdjęto zasłony z lustra byłam w szoku swoim wyglądem. Jak wyglądałam? Na włosach miałam różne odcienie fioletowego i różowego Nie tego się spodziewałam. Jaka była moje reakcja? Wybuchnęłam niepohamowanym śmiechem.
- Zdajesz sobie sprawę, że Louis cie zabije?
- A tobie się podoba?
- Tak - podszedł do mnie i mnie przytulił.
- To jest najważniejsze. A pani dziękuję, wykonała pani kawał dobrej roboty.
Malik zapłacił i udaliśmy się do domu Zayn'a i pozostałych. O dziwo pozostali już byli. Nie miałam pojęcia jak zareagują na mój wygląd. Obawiałam się tego, ale to moje włosy i mogłam zrobić co chciałam.
- Jesteśmy - krzyknęłam.
- W salonie! - odkrzyknął Lou.
Pewnym krokiem weszłam do salonu, wszyscy dziwnie na mnie spojrzeli.
- Mitchie?
- Tak to ja we własnej osobie. Co się tak patrzycie?
- No bo... Ty.. Twoje włosy.. Zayn! - wrzasnął Louis.
- Aż tak podoba wam się mój pomysł? Przyznajcie, że te kolorki lepiej pasuję do jej charakteru.
- Brązowy też był ładny - wtrącił Harry.
- Po co być jak każdy? Nudny brązowy kolor, skoro mogę być inna i oryginalna..
- Ej! Ja mam brązowe włosy! - warknął Harold.
- Naprawdę?  Nie zauważyłam -  zaśmiałam się.

- To jak śpimy? - spytał Zayn. Tak, dzisiaj zostajemy u nich na noc i właśnie modlę się, abym nie spała z  Zayn'em.
- Ja z Louisem - szybko zaklepał Harry.
- Ja sam - krzyknął równocześnie Liam i Niall.
- A nie możemy spać tak jak wcześniej? W sensie, że Louis u siebie, a ja tak jak wcześniej?
- Ale weź się zastanów - zaczął Niall - nocujecie u nas. Jaki byłby sens nocowania w swoim dawnym pokoju? Chyba właśnie o to chodzi w nockach u znajomych, popraw mnie jeśli się mylę.
- No ale...
- Już nie wymyślaj, śpisz z Zayn'em, rano musicie wstać i zrobić śniadanie.
- Liam, to niesprawiedliwe! Czemu my?
- Nie byliście z nami z niewiadomych czasów, więc zrobicie.
Powiedział i zniknął na górze. Niezadowolona poszłam z Zayn'em na górę. Ma piętro z Harry'm o ile dobrze pamiętam. Mogłam się zbuntować i spać w swoim starym pokoju, ale nie zrobiłam tego. Czemu? Sama nie wiem, coś mnie powstrzymywało. Może to, że chciałam przebywać blisko Zayn'a, naprawdę nie wiem.. Ostatnio nic nie wiem. Pogubiłam się w swoich uczuciach i myślach. Nie miałam siły się myć, więc od razu opadłam na jego wielki łóżko.
- O nie kochana, śmierdząca spać ze mną nie będziesz - zaśmiał się Zayn rzucając się na miejsce obok mnie, spojrzałam na niego zdziwiona - w sumie też nie chce mi się myć, więc dzisiaj wyjątkowo ci odpuszczę. Ładnie ci w tym kolorku, a raczej w tych kolorkach.
- Dziękuję za dzisiejszy wieczór. I nie mówię tego z grzeczności.
- Domyśliłem się. Wiesz, w życiu różnie bywa. Czasami czegoś żałujemy, a czasami coś po prostu musi się dziać. Tęsknię za tobą, Mitchie.. Proszę daj mi ostatnią szansę, spróbujmy jeszcze raz.
- Zgada - powiedziałam i usiadłam na nim okrakiem, nachyliłam się nad nim całując go.
Dokładnie, znowu jesteśmy razem... Cudowne uczucie znowu mieć go przy sobie, znowu poczuć te usta na swoich. Tęskniłam za tym. Pewnie domyślacie się kto mi to uświadomił... Tak, Liam. Ten człowiek jest genialny.
Gdy oderwałam się od Zayn'a spojrzałam mu w oczy. Te iskierki..
- Kocham cię - szepnął.
- Ja ciebie też i nigdy tak na prawdę nie przestałam cię kochać.

______________________________________________________________________________
Boom!
Zayn i Mitchie są razem!
Podoba wam się nowa Mitchie?
Co myślicie o nowym wyglądzie bloga? 
Do następnego! <3

poniedziałek, 13 maja 2013

Rozdział 16

Dzisiaj mamy wywiad w radiu, Lou powiedział, że Mitchie jedzie z nami. Jak ma się teraz wobec niej zachowywać?
Czy zależy mi? Tak. Czy ją kocham? Tak. Czy kiedykolwiek przestałem ją kochać? Nie.

Pozostaje tylko pytanie: Co teraz?

Ubrałem się i poszedłem do "detektywa". Wszedłem bez pukania do jego pokoju i usiadłem a łóżku.
- Co teraz? Mam zachowywać się gdyby nigdy nic czy pogadać z nią i błagać o wybaczenie?
- Jedziemy dwoma taksówkami, mogę powiedzieć, że muszę pogadać z Louisem i pojadę z nim i pozostałymi, a ty wsiądziesz z Mitchie.
- Dziękuję.
- Ale tym razem zachowuj się normalnie, więcej ci nie pomogę.
- Tak jest - powiedziałem i wyszedłem z pokoju.

Pod domem Louis'a czekaliśmy na taksówki. Louis miał jechać z Mitchie, my z pozostałymi drugą. Taksówki podjechały, Mitchie wsiadła do jednej, Louis chciał wsiąść ale Liam go zatrzymał.
- Louis, jedź z nami, a Zayn pojedzie z Mitchie, musimy pogadać.
- Teraz? Akurat teraz?
- Tak, musimy pogadać.
- Okej. Zayn jedź z nią prosto do studia.
Byłem wdzięczny Liam'owi. Nie chciałem go wykorzystywać, bo wiem że zyskał jej zaufanie, nie mogłem pozwolić na to, żeby na nim też się zawiodła. Wsiadłem do tej taksówki.

*Mitchie*
Siedziałam w taksówce i czekałam aż Louis wsiądzie. Nie miałam pojęcia po co ja tam jadę. To miał być wywiad w radiu, przynajmniej zobaczę jak to tam wszystko funkcjonuje. Nagle do auta wsiadł Zayn. Czemu akurat on? Czemu nie Liam albo Harry?
- Ja chcę jechać z Louis'em - warknęłam.
- Ale jedziesz ze mną - uśmiechnął się - proszę, porozmawiajmy.
- Nie mamy o czym Zayn.
- Mamy - powiedział i zamilknął.
- Więc?
- Więc, Mitchie. Nie chciałem cię skrzywdzić. Po prostu poczułem się odrzucony. Ta blondynka... to nic nie znaczyło, za dużo wypiłem, nie powiem, że to ona się na mnie rzuciła, bo też jest w tym moja wina, odwzajemniałem jej zachłanne pocałunki. Ale gdy się dowiedziałem, że zrobiłaś to z Harry'm poczułem się dziwnie. Tylko dlaczego? Może też to zrobiłaś bo poczułaś się odrzucona przeze mnie? Naprawdę nie wiem,.. Czujesz coś do niego?
- Ja i Harry.. - zastanowiłam się na głos - Zayn, pamiętasz Alison? - przytaknął - ona była dla ciebie jak młodsza siostra. Przespałbyś się z nią?
- Co to ma do tego?
- Odpowiedz.
- Nie, traktowałem ją tylko i wyłącznie jak siostrę.
- A więc właśnie. A ja traktuję Harrego jak starszego brata.
- Mogłabyś się przespać z bratem? - spytał zdziwiony.
- A ktoś tu ostatnio powiedział, że mnie zna - mruknęłam, ale usłyszał - nie, nigdy nie przespałabym się z bratem.
- To czemu wtedy powiedziałaś..?
- Oh, Zayn, w ogóle nie jesteś domyślny. Powiedziałam tak, po to abyś poczuł się tak jak ja wtedy. To nie było przyjemnie uczucie. Ciesz się chociaż, że teraz jestem z tobą szczera. Nie powinnam z tobą w ogóle rozmawiać.
- Dojechaliśmy - odezwał się taksówkarz.
Szybko wysiadłam, Zayn zapłacił i również wysiadł. Pozostali już byli. Podeszłam do Harrego i wskoczyłam mu na plecy.
- Wygodnie ci? - zaśmiał się Harry.
- Oczywiście.
Harry nadal mnie niósł, weszliśmy do budynku i pojechaliśmy do jakiegoś studia. Tam stał jakiś mężczyzna i zaśmiał się na nasz widok.
- Kogo my tu mamy? One Direction i jakaś młoda kobieta. Styles nic mi nie powiedziałeś, że masz dziewczynę? Chociaż w sumie to może nawet i lepiej? Przynajmniej będę pierwszym u którego to powiesz. Tak w końcu podwyżka! - zaśmiał się.
Zeskoczyłam z pleców Harrego i stanęłam obok niego.
- Mitchie poznaj naszego dobrego kolegę.
- Kolegę? Tylko tyle dla ciebie znaczę?
- Okej, od nowa. Mitchie poznaj naszego dobrego przyjaciela, przed tobą stoi...
- Nick Grimshaw - dopowiedziałam za niego.
- Dokładnie,we własnej osobie. A dlaczego ty znasz mnie, a ja ciebie nie znam?
- Może dlatego, że jesteś prezenterem radiowym, a ja zwykłą szarą myszką?
- No może dlatego - zaśmiał się - miło mi się poznać Mitchie.
- Mi pana też.
- Ej! Nie postarzaj mnie, mów mi Nick. Więc jak się poznaliście?
- Nie chcę nic mówić, ale zaraz zaczynamy wywiad - odezwał się Liam - a Harry i Mitchie nie są razem.
- Jak to?- zdziwił się.
- Jeżeli ktoś kogoś nosi lub idzie z kimś za rękę, to nie zawsze znaczy, że są razem. Tak jakbyś na ulicy zobaczył uśmiechniętą osobę, co byś pomyślał?
- Jeżeli się uśmiecha to pewnie jest szczęśliwa - odpowiedział Nick.
- I tu się mylisz. Większość po prostu udaje, nie chcę pokazywać swoich prawdziwych emocji. Takie osoby potrafią doskonale udawać przed innymi, ale nie zawsze im to wychodzi. Nie umieją udawać przed samym sobą, że jest dobrze, czasami bliscy też to zauważą.
- Wow! Skąd ty to bierzesz? Mądre słowa... A teraz na swoje miejsca, czas na wywiad. Kurde, nie będzie podwyżki - mrukną pod nosem, ale wszyscy to usłyszeliśmy i się zaśmialiśmy. Oni zajęli swoje miejsca, a usiadłam na kanapie i wszystko obserwowałam.
(dop. aut. N - Nick, Z - Zayn, Li - Liam, Ni - Niall, H - Harry, Lou - Louis)
N: Witam was, pewnie jesteście z nami dzisiaj tylko dlatego, że goszczę u siebie One Direction. Swoją drogą, wszyscy uważają ich za bożyszcze nastolatek, ale wszyscy wiemy, że jesteście dzisiaj z nami, ponieważ jest cudowny prowadzący i uwielbiacie mnie słuchać i śmiać się z moich kiepskich żartów.
Z: Tak, w kiepskich żartach jesteś najlepszy, pobijasz nawet Louis'a.
Lou: Ej, moje żart są fajne i śmieszne.
Ni: Wmawiaj sobie.
N: Okej, nieudane żarty mamy już za sobą, idziemy dalej. Po co tu dzisiaj jesteście?
Li: Przecież to ty nas zaprosiłeś.
N: A no tak. Więc..
I zaczęli rozmawiać o trasie, nowej płycie, trasie koncertowej, a później Nick zaczął się wypytywać o ich życie prywatne
N: Ostatnio jest dość głośno o tym, że Louis nie mieszka w domu. Podobno nocuje u jakiejś dziewczyny. Co nam na to powiesz? - Louis spojrzał na mnie niepewny wzrokiem, wiedziałam, że powie.
Lou: Tak, to prawda. Wyprowadziłem się, mieszkam z moją bratanicą. Ale pozostali są u nas codziennie. Jednak są chwile kiedy mamy spokój i możemy porozmawiać między sobą, poznać się lepiej.
N: Okej, nie będę wypytywał, bo to jest chyba zbyt prywatne. Któryś z was jest zajęty?
Li: Ja mam dziewczynę, ale o tym już chyba wiesz.
N: Tak.. Danielle, wspaniała tancerka. A pozostali?
H: Ja jestem wolny, podobnie jak Niall.
Ni: Dzięki, ale umiem mówić.
Lou: Również jestem wolny.
Z: Aktualnie mam status wolny, chociaż tak bardzo tego nie chcę - spojrzał na mnie smutnym wzrokiem.
N: Zayn, dużo się mówi o twoich krótkich związkach, byłeś kiedyś w stałym związku, w senie takim na poważnie?
Z: Tak, byłem, byłbym nadal, ale w życiu różnie bywa.
N: Nie ułożyło się wam?
Z: Ułożyło się, ale.. to trudne. Nadal ją kocham i mam nadzieję, że ona mnie też nigdy nie przestała kochać. Gdybym mógł cofnąć czas, gdybym wiedział, że tak to się wszystko potoczy, zachowałbym się inaczej..
N: Kiedyś ktoś bardzo mądry powiedział mi, że jeżeli widzi się uśmiechniętą osobą to nie oznacza wcale, że jest szczęśliwa, ukrywa w sobie emocje. Zayn, nie ukrywaj ich. Nie cierp sam, musisz o nią zawalczyć, chcę cię niedługo zobaczyć uśmiechniętego, ale to ma być szczery uśmiech, a nie udawany - poczułam się wyróżniona, że moje słowa coś dla niego znaczyły. Zrobiło mi się szkoda Zayna. Wywiad się skończył. Wstałam i podeszłam do Malik'a, przytuliłam go...

__________________________________________________________________
Heej!
Już niedługo poznacie nową parę!
Jak myślicie, kto to będzie?
 Harry, Niall albo Louis sobie kogoś znajdą czy może Zayn i Mitchie będą w końcu razem? 
Do następnego!

czwartek, 9 maja 2013

Rozdział 15

- Nie, odejdź ode mnie.
- Nie mów i nie udawaj, że ci nie zależy.
- Zależy mi i to cholernie, ale to już przeszłość, zostawmy to.
- Czyli nie będzie ci przeszkadzało jeżeli w tym momencie pójdę na parkiet się zabawić, a w następnej kolejności wyląduję z jakąś przypadkową dziewczyną w toalecie uprawiając dziki i namiętny seks?
- Alni trochę, idź się bawić. Jesteś młody, szalej!
Nie sądziłam, że Zayn odwróci się i tak po prostu odejdzie na parkiet nawet się nie oglądając. Podszedł do jakiejś cycatej blondynki i zaczął z nią tańczyć. Patrzyłam na to wszystko popijając swój napój.
- Pozwolisz na to? - spytał Liam zjawiając się obok mnie.
- A mam inne wyjście?
- Spójrz na siebie, jesteś o wiele lepsza od niej. Zasługujesz na niego, on zasługuje na ciebie. Uwierz, wiem co mówię, na żadną ze swoich poprzednich dziewczyn nie patrzył tak jak na ciebie.
- Gdyby mu na mnie zależało teraz nie trzymał by głowy między cyckami tej blondyny.
-  Postaw się na jego miejscu. Może on chcę wzbudzić w tobie zazdrość?
- Mam do niego iść? - spytałam nieśmiało.
- Decyzja należy do ciebie, to ty wiesz co będzie dla ciebie najlepsze.
Może Liam ma rację? Chyba powinnam posłuchać swojego serca. Wstałam i poszłam na parkiet poszukać Zayn'a. On zabawiał się w najlepsze z tą samą blondyną, tyle że teraz się całowali. Teraz to było przegięcie! Rozumiem wzbudzenie zazdrości, ale całowanie się z obcą laską? Odwróciłam się i udałam się w stronę wyjścia. Po drodze zgarnęłam Louis'a i Harrego. Tego drugiego tylko dlatego, że ten pierwszy był pijany.

Obudziłam się zmęczona i wykończona. Całą noc czuwałam przy wujku, bo Harry sobie spał w najlepsze w mojej sypialni, położyłam się około. Kiedy się obudziłam musiał być wieczór, Harry leżał obok mnie i bawił się moimi włosami.
- W końcu królewna się obudziła - powiedział uśmiechnięty.
- Kto ją tam wie co robiła w nocy - usłyszałam głos Zayn'a, od razu się podniosłam i usiadłam na łóżku.
- Wyjdź z tego pokoju - powiedziałam spokojnie, ale się nie ruszył z miejsca - nie słyszysz co powiedziałam? Wynocha! - wydarłam się.
- Myślałem, że nie przeszkadza ci moja obecność i nie obchodzi co i gdzie robię.
- Wiesz co Malik? Wczoraj przez chwilę obchodziło mnie co, gdzie i z kim robisz. Przez malutką sekundę chciałam ci się przyznać, że zależy mi na tobie. Rozumiesz? Stałam tuż za tobą gdy wpychałeś swój język w paszczę tamtej blondynki. Od razu przeszła mi ochota na rozmowę z tobą. Jak mogłam być tak głupia i uwierzyć że chcesz ze mną być i że zależy ci na mnie?
- Bo zależy...
- Może i zależy, ale pokazujesz to na bardzo dziwny sposób.
- A ty co robiłaś w jednym łóżku z Harry'm?
- Ja myślisz co może robić dziewczyna w łóżku z chłopakiem? Hmm.. zastanówmy się... - spojrzałam na Harrego szukając w nim wsparcia, on chyba zrozumiał o co mi chodzi. usiadł za mną i przytulił od tyłu całując mnie we włosy. Zayn nieźle się wkurzył i wyszedł z pokoju.
- Zayn! - krzyknęłam, zatrzymał się, ale nie odwrócił - jeżeli naprawdę ci zależy i staniesz się dorosły nie tylko z wyglądu, ale zaczniesz zachowywać się odpowiedzialnie to wtedy będziemy mogli porozmawiać - nic nie odpowiedział tylko wyszedł z domu trzaskając drzwiami.
- Przespałaś się z Harry'm? - spytał  Liam.
- Nie. Całą noc opiekowałam się Louisem, nieźle zabalował, musiałam odespać, a Harry podobno bał się spać sam, tłumacząc to, że dziwnie mu się śpi w nowych miejscach - zaśmiałam się - tak więc spałam z nim, w senie że obok niego.
- Aaa, to czemu powiedziałaś, w sensie czemu tak odpowiedziałaś Zayn'owi że wyszło na to, że się z nim przespałaś.
- Bo to dupek, myśli tylko o jednym. Czepia się mnie o wszystko. Wczoraj kiedy chciałam do niego podejść i pogadać, lizał się z inną..
- Przepraszam - powiedział Liam. Niall się wszystkiemu bez słowa przyglądał, byłam zmęczona, oparłam się o Harrego.
- Nie masz za co. Skąd mogłeś wiedzieć, że tak to się skończy?
- Dasz mu jeszcze szansę? - spytał się Niall.
- Nie wiem, naprawdę nie wiem. A najgorsze jest to, że nie wiem jak mam się zachowywać w stosunku do niego teraz...

*Zayn*
Siedziałem w pokoju czekając na swojego detektywa. Tak, mój przyjaciel stwierdził, że pobawi się w detektywa, bo nie może patrzeć jak się męczę. Na początku nie chciałem, ale po długich namowach się zgodziłem. Ten człowiek nie wzbudzał podejrzeń. Po chwili drzwi od pokoju się otworzyły, a w nich stanął "detektyw" wciąż nie mogę z tego.
- Melduje się na raporcie
- Nie wygłupiaj się, zamykaj drzwi i siadaj.
- Sprawa ma się tak. Gdybyś nie lizał się z jakąś laską w klubie to byś teraz leżał szczęśliwy u boku Mitchie. Nawała cię dupkiem i wcale się nie przespała z Harrym, spali razem bo on bał się spać sam, a ona całą noc czuwała przy Louis'ie.
- Spierdoliłem na całego.
- Nie da się ukryć stary. Mogłeś ją mieć, a teraz? Kto wie co teraz będzie. 

sobota, 4 maja 2013

Rozdział 14

Na tarasie wyjąłem papierosa i zapaliłem.
- Więc? - powiedziałem po chwili ciszy - powiemy im? 
- Chyba zasługują na prawdę, nie uważasz?
- Nie uważasz, że to nasze życie? To nasze prywatne życie, nasze wspomnienia. Chociaż tyle mi zostało..
- Zayn.. Wiem, że jest ci ciężko, mnie też, ale uwierz, teraz takie użalanie nic nie da.
- Użalanie się? Mitchie, do jasnej cholery! Zależy mi na tobie! - krzyknąłem.
- Powiemy im, że mieszkaliśmy w tej samej miejscowości, na razie powinno im starczyć. Nie wiem co dalej - powiedziała i weszła do środka. Nie usłyszała czy nie chciała słyszeć, że mi na niej zależy?
Wróciłem do pozostałych, dopiero gdy usiadłem Mitchie zaczęła mówić.
- Z Zayn'em znamy się z naszej rodzinnej miejscowości, czasami na siebie wpadaliśmy, bo mamy wspólnych znajomych, ot, cała historia.
- Tylko? - zdziwił się Harry.
- Tak, tylko - odpowiedziałem - dobra, ja spadam. Może wyjdziemy dzisiaj do klubu albo coś?
- Tak! - krzyknął Harry.
- Okej, idziecie z nami? - spytał Liam w kierunku Louis'a i Mitchie.
- Bardzo chętnie, przyjedźcie po nas za dwie godzinki - powiedział Louis, wstaliśmy i wyszliśmy. Od razu rzuciłem się na Harrego z pretensjami. Zaczął się tłumaczyć, że zapomniał i był bardzo ciekawy. Olałem go i popędziłem do domu, dzisiaj muszę wyglądać zniewalająco, żeby Mitchie się spodobało. Wziąłem szybki prysznic i przebrałem się. Muszę ją odzyskać...

*Mitchie*
Postanowiłam ubrać dzisiejszego wieczoru sukienkę, chciałam pokazać Malikowi, że potrafię się bawić bez niego i że o nim zapomniałam, wiem że nie będzie łatwo, bo również mi na nim zależy. Tak, zależy mi i to cholernie. Wsiedliśmy do taksówki, w której byli już pozostali. Oczywiście pech chciał, że siedziałam obok Zayn'a. "Czemu ja?" pytałam się w myślach.
- Po co ci okulary przeciwsłoneczne? - spytałam, gdy panowała niezręczna cisza - a rozumiem, blask mojej zajebistości cię oślepia, ale żeby aż tak? - gdy to powiedziałam wszyscy się zaśmiali, oprócz Zayn'a. Chyba się obraził, ale dopięłam swojego, będzie obrażony, nie będzie zwracał na mnie uwagi, schleje się i znajdzie sobie inną. Wtedy będę miała pretekst, żeby zostawił mnie w spokoju. Jestem geniuszem! A może wcale nie? "Przecież powiedział, że mu zależy!" krzyczał głos w mojej głowie, ale za to drugi krzyczał "zostawi cię jak poprzednim razem. On jest sławny, może mieć każdą!" Słuchałam tego drugiego, miał rację. Kim ja jestem? Nie jestem modelką, aktorką, piosenkarką. Nawet nie mam pracy ani się nie uczę. [jeżeli to czytasz napisz w komentarzu: abracadabra]
W klubie było pełno ludzi, od razu jakiś chłopak pociągnął mnie do tańca, tym kimś okazał się James.
- No proszę i nawet sukienkę założyłaś - zaśmiał się obracając mną.
- Co ty tutaj robisz?
- Przyszedłem z bratem, ale przed chwilą wyszedł z jakąś laską, nie wnikam. Postanowiłem zostać i się zabawić - spojrzałam w kierunku gdzie siedzieli pozostali, Zayn obserwował każdy mój ruch - Zayn nie daje ci spokoju? - przytaknęłam - zależy mu na tobie, a ty podjęłaś decyzję?
- Nie do końca, ale nie chcę do niego wracać. To by było za trudne.
- Zależy ci na nim - szepnął do mojego ucha.
- Przestań z tym! Co wy macie z tym. Zależy ci, jemu też... To wkurwia, delikatnie mówiąc.
- Okej, ale teraz tańcz! - powiedział poważny i się zaśmiał. Jak powiedział takk zrobiliśmy, niestety nie potańczyliśmy razem, bo przyszedł Liam i chciał ze mną zatańczyć.
- Ja nie jestem Danielle i nie umiem tańczyć tak jak ona.
- Niczym się nie przejmuj, ona nie wychodzi ze mną do klubów, a ty tu jesteś, więc masz za to plus. Tak między nami to ja też nie umiem tańczyć.
- Tańczysz lepiej ode mnie.
- Nie! - krzyknął.
- Tak!
- Nie!
- Tak!
- Okej,, bitwa. Chcesz to masz - powiedział i gdzieś zniknął. Wróciłam do naszego stolika.
- Gdzie Liaś? - zdziwił się Niall.
- Nie wiem, mówił coś o jakiejś bitwie i poszedł gdzieś.
Muzyka w klubie ucichła, światła reflektorów oświetlały sceną, na której był Liam i DJ.
- Uwaga, uwaga! Gościmy dzisiaj u nas One Direction! - w klubie wszyscy zaczęli krzyczeć i się rozglądać - ktoś tutaj próbuję wmówić Liam'owi, że umie tańczyć, on jest innego zdania i chcę udowodnić, że nie umie. Dziwne, ale jednak. Co powiecie na pojedynek? - wszyscy zaczęli krzyczeć - One Direction kontra ich znajoma Mitchie, zapraszamy.
- Co my też? - Harry widocznie był niezadowolony.W piątkę przecisnęliśmy się przez tłum.Weszliśmy na scenę, ja kontra oni. Jako pierwsi oni. Mieliśmy wykonywać po jednym kroku, na pierwszy ogień poszedł Harry i Zayn, to było przekomiczny, chcieli kręcić biodrami, ale coś mi nie wyszło. [klik]. Moja kolej, stanęłam przed nimi i pokręciłam tyłkiem [klik]. Na kolejny ogień poszedł Zayn i Liam, czemu za każdym razem Zayn? Ten ich taniec, o ile takie coś można nazwać tańcem, było dziwne, ale Zayn był genialny. Czy ja właśnie to powiedziałam w myślach? [klik]  Ludziom się to spodobało. Moja kolej. Wykonałam takie coś : [klik].
Ostatni ruch z ich strony. Co zrobili? Po prostu podeszli tanecznym krokiem w moją stronę [klik], Publiczności się spodobało, a oni byli tym zachwyceni [klik]. Nie miałam pojęcia co mogłoby się spodobać publiczności.. Z tłumu wyciągnęłam James'a, wytłumaczyłam o co chodzi, a on powiedział, że może ten ruch wykonać ze mną. [klik]. Też dostałam brawa, ale nie takie wielki jak oni. Zeszłam ze sceny kiedy oni cieszyli się zwycięstwem i udałam się do baru, mino tego, że nie jestem pełnoletnia, barman sprzedał mi piwo. Po chwili poczułam pocałunki na swoich ramionach, a chwilę później przyspieszony oddech an szyi.
- Dla mnie byłaś genialna - wyszeptał ktoś do mojego ucha i przytulił mnie.
- Nie wyraziłam się jasno? - warknęłam.
- Widzę jak na mnie patrzysz. Mitchie, proszę..

_____________________________________________________________________
Heej! 
Miałam czas to napisałam rozdział! 
Jak myślicie kto podszedł do Mitchie?
Może macie jakieś propozycje? 
Do następnego! ♥

czwartek, 2 maja 2013

Rozdział 13

Śmiałam się sama do siebie wchodząc na górę, wciąż miałam w głowie słowa Louis'a "tylko grzecznie w nocy"  "jesteś za młoda na alkohol" "oby dzieci z tego nie było". Gdy weszłam do pokój Liam już skończył rozmawiać ze swoją dziewczyną.
- Patrz co mam! - krzyknęłam szczęśliwa podnosząc alkohol w górę. 
- Nie jesteś za młoda? - zaśmiał się.
- No wiesz co? Przecież jestem starsza od ciebie o 3 lata. Myślałeś, że ile mam, 16? 
- C-co? - zdziwił się.
- Co co? 
- Nie jesteś starsza, gdybyś była starsza Louis nie musiał by się tobą opiekować, to znaczy mógłby gdyby chciał, ale..
- Dobra, nie kombinuj, wygrałeś - powiedziałam opadając na łóżko, Liam położył się obok mnie.
- Będziemy tak leżeć czy może się napijemy? Co jak co, ale spać jeszcze nie idę, oczywiście ciebie nie namawiam do alkoholu, chyba, że chcesz..
- Oj nie gadaj tyle, tylko polewaj. 
- Chyba nie ma w co.. Więc po 3 piwa dla każdego, a wódkę wspólnie, chyba, że mam zejść na dół...
- Nie, my sobie poradzimy, jak chcesz sok albo coś to mam w szafie, nie pytaj czemu, długa historia - zaśmiałam się. 
Z Liam'em siedziałam do późna, po trzech piwach wciąż byliśmy w dobrej formie, wódka zrobiła swoje, opowiadaliśmy jakieś dziwne historyjki, tańczyliśmy, śpiewaliśmy, robiliśmy sobie zdjęcia, nagrywaliśmy jakieś filmiki, ale nie mam pojęcia co na nich było. Obudziłam się wtulona w Liam'a, nie przeszkadzało mi to, ponieważ po tej nocce uważam go za przyjaciela, dużo rozmawialiśmy. Ostatnie co pamiętam, to to jak obiecywaliśmy sobie przyjaźń na dobre i na złe, wiem, jak dzieci, ale nam to nie przeszkadzało, mieliśmy sobie nawzajem opowiedzieć dzieciństwo i wszystkie inne ciekawe historie z życie, połowę już sobie opowiedzieliśmy, ale nie tak łatwo streścić życie w ciągu jednej nocy...
- Liaaam - jęknęłam. 
- Tak kochanie? - zaśmiał się, ale po chwili umilkł - chcesz tabletki? 
- Tak.. błagam...
- To sama rusz swoją dupę i mi też przynieś - wiedziałam, że to będzie przyjaźń na długie lata. 

Po południu siedziałam przed telewizorem z Liam'em, Louisem i Niallem. Niall przyszedł, bo stwierdził, że mu nudno i ich lodówka jest pusta. Zrobiło mi się go szkoda i zamówiłam pizzę. Siedziałam pomiędzy Louisem, a Liamem, po chwili drzwi od domu ponownie się otworzyły, wszedł Harry i Zayn, rozsiedli się na fotelach. Nie miałam ochoty z nimi siedzieć, więc wzięłam Liam'a i udaliśmy się na górę do mojego pokoju, postanowiliśmy pooglądać filmiki i zdjęcia które zrobiliśmy, zgrałam wszystko na laptopa i usiedliśmy na łóżku. Większość zdjęć było rozmazanych. O dziwo był tylko jeden filmik, zdziwiliśmy się.
- Może lepiej go usuńmy i chodźmy na dół do pozostałych - zaproponowałam.
- No co ty! Chcę wiedzieć co robiliśmy - powiedział i włączył filmik. Na początku to ja trzymałam aparat i nagrywałam wszystko dookoła, robiłam dziwne miny i nagrywałam jak Liam tańczy, po chwili odłożyłam aparat na jakąś półkę tak, żeby było nas widać i dołączyłam do tańczącego przyjaciela. Nasz taniec był dosyć dziwny, cały czas się śmiałam, później zdarzyło się coś co nigdy nie powinno się wydarzyć... Wiedziałam, że nie powinniśmy oglądać tego filmiku..
- Liaam - specjalnie przeciągnęłam jego imię, nie wiedziałam co powiedzieć.
- To się nie powinno wydarzyć..
- Wiem, strasznie cię przepraszam, a pamiętasz chociaż czy dobrze całuję? - chciałam ten nasz "namiętny" ale niepamiętany pocałunek obrócić w żart, ale trochę mi to nie wyszło.
- Nie wiem, serio, nie pamiętam tego momentu, mam pustkę w głowie. Nikt nie może się o tym dowiedzieć, rozumiesz, nikt? - szepnął.
- Rozumiem, a szczególnie Zayn i Danielle..
- Dokładnie, mam jakieś prześwity, ale nie do końca pamiętam, ale odpowiadając na twoje poprzednie pytanie, to pewnie całujesz zniewalająco, ale zapomnijmy o tym - zaśmiał się.
- Okej, lepiej zejdźmy na dół.

*Zayn*
Całą noc nie spałem, wciąż myślałem o Mitchie i Liam'ie, mam nadzieję, że nie zrobią nic głupiego, Liam jest odpowiedzialny, ale jak się napiję, to może zrobić różne dziwne rzeczy. Po południu nie wytrzymałem i wraz z Harry'm udaliśmy się do ich domu. Wszyscy siedzieli w salonie i oglądali jakiś film, później Liam i Mitchie udali się na górę.
- Myślicie, że jakaś powtórka z nocki? - zaśmiał się Harry.
- Nawet tak nie mów, mam nadzieję, że nic się nie działo tam w nocy - powiedział Louis.
- To nie podglądałeś? - zdziwił się Niall.
- Nie, nie jestem tobą.
- Co znowu szepczecie? - spytała Mitchie siadając na oparciu fotela w którym się znajdowałem, serce od razu zaczęło mi szybciej bić.
- Pytałem czy mogę zjeść ostatni kawałek pizzy - powiedział nieśmiało Nialler.
- Ależ oczywiście, jedz śmiało. Wiecie co? Jak Louis powiedział, że jest w stanie przeprowadzić się ze mną, to myślałam, że zamieszkamy SAMI - specjalnie podkreśliła to słowo - w jakiejś spokojnej okolicy, w jakiejś kamienicy, a tu zaskoczenie. Znowu wy.
- Powinienem się w tym momencie na ciebie obrazić, ale nie potrafię, bo jesteś słodziutka - wyszczerzył się do niej Harold.
-Nie,  nie zostajesz tu dzisiaj na noc.
- Cofam to co powiedziałem, jesteś wredna i okrutna.
- Nie marudź.
Jak tu jej nie kochać? Boże, jakim ja byłem debilem chcą skończyć to co było między nami, nawet nie próbując związku na odległość. Jestem ciekawy czy miała kogoś po mnie.. Jedynym sposobem na dowiedzenie się czegokolwiek od niej, jest gra w butelkę, zaproponowałem to.
- Ale was jest pięciu, ja jestem jedna.
- I...? - spytał Harry.
- Macie dziwne pomysły..
- Oj nie pękaj - powiedział Horan i podał jakąś butelkę z kuchni. Usiedliśmy w kółku na podłodze. Zaczynał Louis, jako najstarszy, wypadło na Niall'a, wziął pytanie.
- Przyszedłeś dzisiaj do nas w odwiedziny czy ze względu na jedzenie?
- Do was - powiedział skrępowany, czyli coś tu nie grało.
- Nie kłam! - zaśmiał się Harry.
- Na jedzenie, ale do was też - dodał szybko.
- Już myślałam, że polubiłeś mnie, a co się okazuje? Zależy ci tylko na naszej lodówce - Mitchie próbowała być smutna, wyszło jej to. Zawsze była dobrą aktorką.
- Mitchie, wiesz, że cię lubię, ale moja miłość do jedzenia, jest.. jakby to powiedzieć.. wieczna, największa miłość. To była miłość od pierwszego zjedzenia... - powiedział i ją przytulił, to był naprawdę słodki widok.
- Okej, koniec tych czułości - zaśmiał się Louis, a mi od razu zrobiło się jakoś lepiej, ciężko mi było to przyznać nawet przed sobą, ale gdy on ją przytulił poczułem się... zazdrosny?
Później były spokojne zadania, Louis musiał stanąć na rękach, co w jego wykonaniu było boskie! Dawno się tak nie naśmiałem, Harry musiał zatańczyć na ulicy, oczywiście zaatakowały go fanki, a Mitchie zaczęła udawać jego ochroniarza i odgoniła wściekłe fanki. Później wypadła kolej Mitchie, wzięła pytanie. Byłem zły na Harrego, bo zadał to pytanie o które miał się już nie pytać, obiecał mi to wczoraj,a i tak się spytał.
- Skąd znasz Zayn'a? I nie mów, że go nie znasz, bo wiadomo, że tak, ale nie wiem skąd i chciałbym się dowiedzieć.
- Okeej, domyślałam się, że takie pytanie padnie, ale nie sądziłam, że tak od razu. Najpierw zamienię słówko z Zayn'em a potem się zdecydujemy czy wam powiemy, w sumie macie prawo znać prawdę - powiedziała i wstała. Udałem się za nią na taras. Jestem ciekawa czy ona chce im powiedzieć... 

sobota, 27 kwietnia 2013

Rozdział 12

Droga dłużyła mi się strasznie. Louis powiedział, że czeka nas jeszcze jakaś godzina jazdy. Niall wybłagał mnie, żebym zamieniła się z nim miejscem, uległam. Teraz siedzę z tyłu pomiędzy Harry'm a Zayn'em. Zayn był wpatrzony w okno, jego postawa ciała mówiła "Nawet się do mnie nie odzywaj, nie mam ochoty gadać". Więc też tak uczyniłam, położyłam głowę na ramieniu Harrego, on objął mnie ramieniem.
- Czemu od nas uciekłaś? - szepnął Hazza.
- Może kiedyś ci powiem, nie chcę o tym gadać.
- No okej, ale obiecaj, że przyjdziesz do mnie na noc.
- Obiecuję.
- Ale do mnie, nie do Niall'a, Liam'a, Zayn'na, do mnie.
- Spokojnie, zrozumiałam. Przyjdę, ale bez żadnych numerów - zaśmiałam się.
Nie wiem kiedy, ale zasnęłam przytulona do Harrego. Obudziłam się jakoś przed końcem jazdy, ale nie otwierałam oczu.
- Ale ona słodko śpi - powiedział Niall.
- Szkoda, że tylko jak śpi - mruknął Zayn.
- Ej, wy się znaliście wcześniej? Bo tak dziwnie się zachowujecie przy sobie i jeszcze ta akcja z jej snem, a raczej z jego brakiem.. - powiedział Liam.
- Jeżeli chcecie się czegoś dowiedzieć to spytajcie Mitchie jak się obudzi.
- Ale jeszcze jedno mnie zastanawia - szepnął Harry - skąd ona zna Chris'a i jego brata? Podobno jacyś znajomi z dzieciństwa, a przecież  jak się wprowadziliśmy, to ty też ich znałeś i ona znała ciebie. Skąd wy się znacie?
- Oj Harry, jaki ty ciekawski, miałeś tyle okazji żeby się mnie o to zapytać, a męczysz naszego bad boya. Nie wstyd ci? - powiedziałam nie otwierając oczu.
- Ale... ja.. no weź, teraz będzie na mnie... - powiedział obrażony.
- Spokojnie, wystarczyło zapytać - powiedziałam i normalnie usiadłam, co się okazało? Że stoimy przed domem - czemu nie wysiadamy?
- Bo spałaś, a nikomu z nas nie chciało się ciebie zanieść, więc postanowiliśmy poczekać w aucie. Więc powiesz nam czy znałaś się z Zaynem, a jak to to skąd? - spytał Liam.
- Chętnie bym wam to powiedziała, ale nie zasłużyliście sobie na to, trzeba było się mnie spytać, a nie jakieś podchody robić. Także zastanowię się czy wam powiedzieć, a teraz przepraszam, ale jestem śpiąca i idę spać.
- Mogę z tobą? - spytał Styles.
- Nie - powiedziałam i wysiadłam.
- A ja? - usłyszałam głos Liama.
- Pewnie, chodź. Louis nie masz nic przeciwko? - spytałam wujaszka.
- Mam pewne wątpliwości - powiedział wysiadając z auta, a za pozostali.
- Nie masz? O, jak świetnie, Liam chodź, pokażę ci mój pokój. Dzięki za podróż, do zobaczenia - powiedziałam i pociągnęła Liam'a za rękę do mojego pokoju. Poszłam wziąć prysznic po długiej podróży i przebrałam się w leginsy oraz luźną bluzę. Gdy weszłam do pokoju, Liam trzymał mojego laptopa na kolanach i z kimś rozmawiał na skype'ie.
- Tak więc Danielle, przedstawiam ci moją przyjaciółkę, a zarazem bratanicę Louis'a Mitchie, Mitchie poznaj moją dziewczynę Danielle - usiadłam koło niego na łóżku i przywitałam się z dziewczyną. Liam poszedł się umyć zostawiając mnie z nią.
- Więc Mitchie, jak ci się z nimi mieszka? Wiem z własnego doświadczenia, że jest ciężko, ale może dla ciebie są mili i jakoś z nimi wytrzymujesz.
- Nie mieszkam z nimi, Louis kupił dom w pobliżu, mieszkamy tutaj w dwójkę.
- To jak znalazł się u ciebie Liaś?
- Tak jakoś wyszło, że zostaje u mnie na noc.
- Tylko bez szaleństw - pogroziła mi.
- Spokojnie, z mojej strony nic ci nie grozi.
- Przepraszam że zapytam, ale fanki cię hejtują? Masz jakiś problem z tym?
- Na początku nie wiedziałam, że są sławni, dowiedziałam się w sumie niedawno, jak na razie jest cicho. Myślisz, że będą mnie hejtować i wyzywać?
- Nie wiem, jesteś bratanicą Louis'a, chociaż nigdy o tobie nie wspominał, przynajmniej nie w moim towarzystwie, ale Louis to dobry człowiek nie da cię skrzywdzić.
- Słyszałam, że tańczysz..
- Tak - nie dokończyła, ponieważ przyszedł Liam, nie chciałam im przeszkadzać, więc zeszłam na dół, w kuchni zastałam Louis'a. Zaczyna się..

*Louis*
- Czemu Liam, a nie ja? - jęknął Harold, gdy Mitchie zniknęła w domu.
- Nie wiem, serio nic nie ogarniam. Może po prostu się zaprzyjaźnili i chcą spędzić ze sobą czas?
- Błagam cię, Mitchie tak po prostu spędzić czas z chłopakiem? - zaśmiał się Zayn - lepiej jej pilnuj - powiedział i odszedł w kierunku swojego domu.
- Kolejny dziwak - mruknął Harry - dobra, spadam, do jutra.
- Trzymajcie się. Tak, Niall ty też - powiedziałem i przytuliłem blondaska.
W domu usłyszałem jakieś rozmowy na górze, po chwili koło mnie znalazła się Mitchie.
- Co jest młoda? Czemu Liam, nie wolałaś Harrego? Jest wolny, a Liam ma dziewczynę - powiedziałem.
- Możesz przestać? Doskonale wiem, że on ma dziewczynę, przed chwilą ją poznałam, z Liam'em mi się dobrze rozmawia, więc się nie czepiaj, okej?
- Okej skumałem - podniosłem ręce w geście obronnym - ale w razie czego zabezpieczcie się - powiedziałem i się schowałem za krzesłem, ponieważ Mitchie wyjęła z lodówki jajko i rzuciła nim we mnie.
Oboje się zaśmialiśmy. Moja kochana bratanica wyjęła z lodówki kilka piw i z barku coś mocniejszego.
- Jesteś za młoda.
- Spokojnie, jestem z Liam'em, do jutra - powiedziała i udałą się na górę.

______________________________________________________________________
Heej!
Tak jak obiecałem jest rozdział! :D
Nie mam pojęcia ile osób czyta, bo tylko 6 komentuje i jestem im za to wdzięczna. Ja też czytając niektóre blogi ich nie komentuję, także liczę na Was, a jeżeli nie chce się Wam napisać chociaż jednego słowa to zaznaczcie w reakcjach "Przeczytałam/łem"
Będę wdzięczna.
+ Zapraszam do wyrażenia swoich opinii w komentarzu

Jak myślicie czy Mitchie zrobi coś głupiego z Liam'em pod wpływem alkoholu? :D
Do następnego! 

środa, 24 kwietnia 2013

Rozdział 11

Po 2 dniach odzyskałam głos. To były najgorsze dwa dni w ostatnim czasie. Wszyscy mi dokuczali, śmiali się z tego, że nie mogę krzyknąć, nawrzeszczeć na nich, a kiedy się denerwuję muszę napisać na kartce lub w sms'ie co chcę im przekazać.
Obudziłam się około 6, babcia poprzedniego dnia powiedziała tylko mi, że w domu będę sama z chłopakami, ponieważ gdzieś jedzie z mężem i dziećmi, a wrócą wieczorem. Co do babci.. Jest bardzo miła i sympatyczna, poznałam ją lepiej, można powiedzieć, że się dobrze dogadujemy, w sumie to ja pisałam, a ona mówiła, ale jakoś dałyśmy radę. Ubrałam się, włosy wyprostowałam i zeszła na dół. Tak jak myślałam wszyscy spali. Postanowiłam im się jakoś odpłacić, za dokuczanie mi w ostatnich dniach. Najpierw udałam się do pokoju Louis'a, spał on z Harry'm oraz Zayn'em, ponieważ zajęłam im pokój w którym zawsze spali. Po cichu weszłam do pokoju i stanęłam nad ich głowami. Pewnie myślicie, że zamierzam krzyczeć. Otóż nie. Cofnęłam się i wzięłam Louisa elektryczną gitarę, podłączyłam do wzmacniacza, który pogłośniłam i zaczęłam "grać". Od razu się obudzili, mimo to nie przestałam grać, ale kiedy cała trójka wstała, szybko odłożyłam gitarę i pobiegłam do pokoju w którym obecnie spał Liam i Niall, nie spali już, chyba ich też już obudziłam.
- Pomóżcie - szepnęłam. Liam odchylił kołdrę i pokazał, żebym tam weszła, spojrzałam na niego zdziwiona.
- Spokojnie, nic ci nie zrobimy - posłusznie wcisnęłam się na miejsce między nimi, Liam przykrył nas kołdrą, a sam z Niall'em położyli się. Po chwili drzwi otworzyły się z rozmachem.
- Widzieliście Mitchie? - spytał Harry, tą chrypkę wszędzie poznam.
- C-co? - powiedział zaspany Niall.
- Nie słyszeliście hałasu? Widzieliście Mitchie?  - spytał Louis
- Nie, idźcie sobie, chce iść spać - powiedział "zaspany" Liam i odwrócił się na  drugą stronę. Drzwi od pokoju zamknęły się.
- Dziękuję - szepnęłam i wydostałam się spod kołdry.
- Mówisz już?
- Tak. Przepraszam, że was obudziłam, ale oni przegięli.
- Spoko, rozumiemy cię - powiedział Niall - wiesz, że oni nie odpuszczą?
- Trudno, przeżyję, ale się jeszcze odegram.
Razem w trójkę zeszliśmy na dół. Pozostała trójka już siedziała w kuchni i jadła śniadanie.
- Tą bitwę wygrałaś, ale wojnę wygramy my - powiedział dumnie Zayn - ale później, bo jesteśmy głodni.

Louis stwierdził, że nie będziemy siedzieć w domu, trzeba gdzieś wyjść. Zbytnio nie chciało mi się z nimi iść, ale mnie namówili. Niestety, mój problem był taki, że nie wiedziałam w co się ubrać. Wywaliłam wszystkie rzeczy z walizki i zastanawiałam się co założyć.
- Mitchie, jesteś gotowa? - spytał Zayn wchodząc do pokoju - no nie, znowu nie wiesz co ubrać? - zaśmiał się. Powiedział "znowu" jakbyśmy widywali się codziennie i w ogóle się nie rozstali. A może to dobrze, że on to tak traktuje?
- Ubierz to - powiedział i wręczył mi zestaw ciuchów.
- Może jednak założę czarne rurki i bluzę?
- Nie Mitchie, zaufaj mi, będzie dobrze.
Kiedyś zawsze pomagał wybierać mi ciuchy i tam razem zdałam się na niego. Jeszcze zanim wyszedł z pokoju ściągnęłam dres w którym byłam i zaczęłam się przebierać. Przecież nie raz mnie tak widział...
- Idziecie? - spytał Harry wchodząc do pokoju - nie mówiliście, że tu takie rzeczy się dzieją, gdybym wiedział to bym od razu przyszedł - zaśmiał się Styles.
- Wychodzimy - powiedział Zayn i razem z przybłędą wyszedł z pokoju pozwalając dokończyć mi się ubrać.
Gotowa zeszłam na dół.
- Powinnaś częściej chodzić tak ubrana - stwierdził Louis uśmiechając się.
Chodząc po mieście wujek pokazywał mi swoje jak i mojego taty ulubione miejsca opowiadając przy tym różne historyjki z dzieciństwa. Byłam zafascynowana tym wszystkim. W ten sposób zbliżyłam się do Louisa. Reszta szła za nami w ogóle nas nie słuchając. W tej chwili miałam ich gdzieś. Gdy siedzieliśmy w parku na ławce podszedł do nas jakiś chłopak, Był to wysoki, ciemny brunet z tunelami i wytatuowany.
- Hej Lou, Kopę lat - powiedział i przytulił chłopaka.
- Hej Eric, no trochę minęło - zaśmiał się.
- Hej chłopaki - zwrócił się do pozostałych - a kim jest ta młoda dama? Louis, nie mówiłeś, że masz dziewczynę.
- Bo nie mam, to moja bratanica, Mitchie. Mitchie poznaj mojego przyjaciela z dzieciństwa Erica.
Podałam mu rękę i się przywitałam.
- Willy ma córeczkę?
- Miał - mruknęłam.
- Przepraszam, nie powinienem był, nie wiedziałem.
- Nic się nie stało, miałeś prawo nie wiedzieć.
- Co tam u was? Powinienem się na was rzucić i błagać o autograf, czy zachowuję się w miarę okej?
- Wesoły jak zawsze - zaśmiał się Malik.
- Tak trzeba, po co się wszystkim zamartwiać, po co się martwić  i zastanawiać "co by było gdyby"? Życie masz tylko jedne, trzeba je wykorzystać. A właśnie, błagam dajcie mi swoje autografy, jestem waszym wielkim, największym fanem!  - ostatnie zdanie wykrzyczał i padł na kolana.
- Okej, ale wstań.
- Po co ci nasze autografy? - spytał Liam gdy wszyscy mu się podpisali na jakiejś kartce.
- Sprzedam i zarobię - wyszczerzył się.
- Nie wiem jak to robisz, ale jesteś zajebisty - przyznałam.
- Widzicie, a zawsze mówicie, że jestem pojebany, w końcu ktoś to przyznał - powiedział i mnie przytulił, po czym podniósł coś z podłogi, była to deskorolka.
- Mogę? - spytałam niepewnie.
- Co? - spytał zdziwiony.
- Deskę.
- Umiesz? - spytał Niall.
- No ba! Czego ja w końcu nie umiem? - zaśmiałam się. Eric dał mi deskę. Od razu zaczęłam jeździć wykonując przy tym kilka trików, musiało to śmiesznie wyglądać, dziewczyna w spódnicy na desce. Od zawsze lubiłam jeździć, nie lubiłam być jak wszystkie inne dziewczyny bojące się dotknąć czegokolwiek, byle by nie złamać paznokcia. Od zawsze mnie wkurzały i całym sercem ich nienawidziłam.
Późnym wieczorem wróciliśmy do domu. Jutro z samego rana wracamy do Londynu. Nie zdążę pożegnać się z babcią, zadzwoniła i powiedziała, że wrócą następnego dnia po południu, ale mam się nie przejmować, bo często będę ich odwiedzać. Szczerzą w to wątpię, gdy skończę osiemnaście lat dziękuję Louisowi i wyjeżdżam, nie wiem gdzie, ale na pewno z nim nie zostanę.

*Zayn*
Naprawdę nie wiem co się ze mną dzieje. Chcę przebywać blisko niej, ale ona mnie ciągle odpycha. Jeszcze tamten pocałunek, zachowałem się jak skończony palant, nie wspominając o sytuacji z auta. Tak jak ja potraktowałem Harrego, tak ona potraktowała mnie. Mitchie ma dobry kontakt z Louisem, z Liam'em, ale czemu nie chce się znowu przede mną otworzyć? Muszę jakoś odzyskać jej zaufanie..
Właśnie jesteśmy w drodze powrotnej do Londynu. Mitchie jedzie z przodu, kieruje Liam, ciągle rozmawiają i się śmieją.
- Podoba ci się? - spytał Harold tak cicho, żeby Louis nie usłyszał.
- C-co? Kto?
- Jak to kto? Mitchie!
- To długa historia.
- Ale podoba ci się.
- Tak - wydusiłem.
- Mi też, ale pewnie i tak to nie wyjdzie. Ona jest z innego świata - jęknął smutny.
- Nie jest tak źle jak pogadasz z nią.
Po drodze zatrzymaliśmy się na jakiejś stacji, Niall był głodny, a Mitchie chciała iść do łazienki. Chciałem podejść do Liam'a i pogadać, ale akurat zadzwonił mu telefon, pewnie ta cała jego Danielle dzwoniła.
- Hej kochanie! - powiedział Liam, cały uśmiechnięty, nie miałem ochoty stać i słuchać tej ich słodkiej wymiany zdań.
- Tak, wiem, ja też rzygam tęczą - zaśmiała się Mitchie stając koło mnie - ale ktoś musi być słodki, żeby ktoś był chamski i wredny - powiedziała i odeszła do Harrego. Jak się poczułem? Jak skończony frajer i idiota...

______________________________________________________________________
Heej! 

Macie może jakieś rady dla Zayn'a, jak mógłby odzyskać zaufanie Mitchie? 
A może dla kogoś innego jak mógłby się do niej zbliżyć? 

Następny w weekend! :D