Po rozmowie z Zaynem udałem się z powrotem do domu Toma, Emilie jeszcze spała, Tom był w kuchni.
- Dziękuję że przyjechałeś - odezwał się Tom.
- Jest z nią naprawdę źle, krótko ją znam, ale nigdy nie widziałem jej w takim stanie, zawsze była szczęśliwa, albo przynajmniej udawała szczęśliwą.
- Emilie zawsze trzyma emocje w sobie, nie chce żeby ludzie je widzieli i się nad nią użalali. Przy mnie zawsze się otwierała i mówiła co czuje.
- Dokładnie. Niby jej chłopak, a nawet nie dzwonił i nie przyjechał.
Po rozmowie z Tomem poszedłem do jego pokoju, położyłam się koło Emilie a Tom spał w salonie. Delikatnie objąłem ją ramieniem, a ona złapała mnie za rękę jakby bała się że zaraz ucieknę. Obudziłem się około 5.30, Emilie nie było obok zszedłem na dół do kuchni, siedziała przy stole i piła kawę. Usiadłem obok niej.
- Jak się trzymasz? - spytałem.
- Dobrze - odpowiedział. Spojrzałem na nią dziwnie. - Jak mam się czuć? Może mi powiesz?
- Ubieraj się i chodź.
- Po co?
- Powiedziałem ubieraj się i nie pytaj.
Tak jak powiedziałem tak zrobiła. Około 6 wyszliśmy z domu i poszliśmy do lasu. Przez całą drogę Emilie pytała o co chodzi, gdzie i po co idziemy, ale ja się nie dałem, bardzo chciałem jej powiedzieć, ale obiecałem, a ja obietnic dotrzymuje. Gdy doszliśmy do umówionego miejsca Malik już tam był.
- Co on tu robi? Nawet moich próśb nie umiecie wypełnić, mieliście się do mnie nie odzywać!
- Emilie... - zaczął Zayn, lecz nie dane mu było skończyć bo Emilie mu przerwała.
- Co Emilie, co Emilie? Wczoraj jakoś się nie odzywałeś a teraz nagle sobie przypomniałeś że masz siostrę? Wali mnie to!
- Daj mi coś powiedzieć! - Zayn nie wytrzymał i wydarł się na Emilie, wolałem nie wtrącać się w ich kłótnię tylko stać z boku, Em stało już cicho - Nie wiedziałem co myślisz, gdybyś mówiła o swoich uczuciach to może bym wiedział co myślisz lub co czujesz. Myślałem że jest okej, myliłem się, przepraszam że tak się czułaś, przepraszam że niczego nie zauważyłem, proszę o jedno, dopuść mnie do siebie...
- Po co mam zadręczać cię swoimi problemami, narzekasz że ciągle chodzisz zmęczony, że nie masz na nic czasu, że kończy się wam wolne i znowu trasa koncertowa...
- Dla ciebie zawsze znajdę czas.
- Jesteś tego pewny? Błagam, nie obiecuj jeżeli czegoś nie zrobisz.
- Błagam dam mi szansę - mówił Malik.
- Emilie, mi też daj szansę, gdyby nam na tobie na należało czy bylibyśmy teraz tutaj z tobą? - spytałem.
- No nie, ale..
- Kochana, już nie wymyślaj. Zależy nam na tobie, Zaynowi jak na siostrze a mi jak na przyjaciółce.. - powiedziałem.
- Zwykle tego nie robię, ale warto spróbować, cieszę się że waszej dwójce zależy na mnie, nie wiem co sobie ubzdurałam że nikomu na mnie nie zależy, cieszę się ze mam takiego brata i takiego przyjaciela.
Przytuliła nas.
- Co tak właściwie robimy w lesie? - spytała Emilie.
* Zayn*
Cieszę się że Emilie dała mi kolejną szansę, wiem że nie zasłużyłem sobie na nią, ale tym razem jej nie zmarnuje, jestem cholernie zły na chłopaków że nie przyjechali. Nialla jak na razie najmniej z nią łączyło,a przyjechał jako pierwszy, cieszę się że tak postąpił, teraz ja jaki i Emilie wiemy na kogo liczyć, kochany głodomorek.

- Co tak właściwie robimy w lesie? - spytała Emilie.
- Zobaczysz... - odpowiedziałem. Poszliśmy dalej i naszym oczom ukazało się jeziorko.
- Tu jest pięknie... - powiedziała Emilie i poszła nad brzeg.
- Odzywali się? - spytał Niall.
- Nie, nic, zero odzewu, zawiodłem się na nich. Szczególnie na Louisie, przecież są razem, nie rozumiem tego człowieka, najpierw czegoś chcę a później olewa. Emilie nie jest zabawką żeby się nią bawić.
- Masz rację, przegięli. - powiedział Niall.
- Cieszę się że chociaż ty tu jesteś.
- Spoko stary, od tego ma się przyjaciół.
- Dziękuję, teraz widzę na kim mogę polegać, a na kim nie.
- Może im coś wypadło?
- Niall, wiem że to dziwne, ale ja już w takie coś nie wierzę, wiem że ty chcesz dobrze, ale nie zawsze tak jest.
- Wiem...
Po chwili przysiadła się do nas Emilie, siedzieliśmy chwilę w ciszy. Zadzwonił jej telefon, kątem oka zobaczyłem że dzwoni Louis, Em odrzuciła połączenie.
- Powinnaś z nim pogadać. - stwierdziłem.
- Dzisiaj nie chce o nim gadać, zajmijmy się czymś innym, co wy na to?
- Ja jestem za! - wydarł się Niall - ale błagam powiedzcie że macie coś do jedzenia.
- Już myślałam że cię podmienili bo nic nie chciałeś jeść, dobrze że wróciłeś - zaśmiała się Emilie i uściskała Nialla.
Prawie cały dzień spędziliśmy nad jeziorkiem, każdy z nas wyłączył swój telefon żeby mieć spokój. Nie przejmowałem się ani mamą ani zespołem. Chociaż jeden dzień chciałem od nich odpocząć, Niall jest wyjątkiem. późnym wieczorem wróciliśmy do nas do domu, Niall wziął swoje rzeczy od Toma, miał spać u mnie w pokoju. Gdy leżeliśmy już w łóżku ktoś zapukał do drzwi. To była Emilie.
- Mogę spać z wami? - spytała.
- Pewnie, wskakuj - położyła się między mną a Niallem.
*Emilie*
Nie chciało mi się samej spać, więc poszłam do chłopaków. Przyjęli mnie bez wahania.
Jestem szczęśliwa że mam takiego brata i przyjaciela, wiem że mogę na nich liczyć w każdym momencie mojego życia. Louis... Co do Louisa to już niczego nie jestem pewna, powiedziałam żeby nie dzwonili i nie odzywali się do mnie, ale to mój chłopak i mimo to powinien przyjechać. Wiem że takie myślenie jest egoistyczne, ale nic na to nie poradzę. Z Niallem jakoś szczególnie blisko nie byłam, ale pokazał że mogę na niego liczyć i jestem mu za to wdzięczna.
Gdy rano się obudziłam Zayna już nie było, leżałam przytulona do Nialla, po cichu wstałam żeby go nie budzić i zeszłam na dół, Malik siedział w salonie i oglądał jakiś serial w innym języku, przysiadłam się do niego.
- Czemu to oglądasz?

- Nie ma nic ciekawszego.
- Aha. - i na tym się skończyła nasza rozmowa. Zawsze mieliśmy pełno tematów do rozmowy, a teraz nic. Wstałam z zamiarem udania się do kuchni lecz Zayn mnie zatrzymał.
- Dzwonił do ciebie Louis, Harry lub Liam? - spytał.
- Nie, a co? - spytałam.
- Tak pytam, nie obraź się, ale Louis postąpił jak dupek.
- Wiem, nie musisz mi o tym mówić.
Zjadłam w kuchni śniadanie po czym resztę dnia spędziłam na wydurnianiu się z Niallem i Zaynem. Późnym wieczorem zadzwonił mi telefon. Dzwonił Louis.
- Hej kochana, słuchaj, chciałem do ciebie przyjechać, ale nasz manager każe mi, Liamowi i Harremu przyjechać do siebie w jakiejś pilnej sprawie, nie bądź zła, naprawdę chciałem przyjechać, muszę kończyć, kocham cię, trzymaj się, pa.
Rozłączyłam się i rzuciłam telefonem o ścianę. Wkurzona zeszłam na dół.
- Co jest? - spytał Niall.
- No właśnie nic nie jest, dzwonił Louis i powiedziała że on, Liam i Harry muszą pilnie jechać do managera, nie powiedział po co, tylko powiedział że pilnie muszą jechać...
- Może to naprawdę pilne? - spytał Niall.
- To czemu do nas nie dzwonił? - spytał Zayn.
- No właśnie, przecież też jesteście w zespole. Coś mi tu śmierdzi, w sumie nawet lepiej że nie przyjedzie, wszystko sobie przemyślę.
*Harry*

Wczoraj zadzwonił do mnie manager i poprosił żebym przyleciał w jakiejś pilnej sprawie, dzwoniłem do Liama i Louisa ale żaden z nich nie wie o co chodzi. Niestety na spotkaniu się nie pojawię ponieważ jadę do Emilie, powiedziałem chłopakom że przylecę a tak naprawdę polecę do Emilie, jest dla mnie ważniejsza niż manager, zespół jest dla mnie ważny, ale nie chcę jej stracić. Pewnie Louis poleci do managera, Liam to samo, ale ja się nie dam, chcę ją po prostu przytulić i powiedzieć że mi na niej zależy, wcześniej nie miałem odwagi, ale te kilka dni bez niej uświadomiły mi jak bardzo mi na niej zależy.
Tak cholernie mi na niej zależy, a wiem że nigdy nie będę mógł z nią być, że nigdy nie będę mógł jej po prostu przytulić i pocałować. To tak cholernie boli...
__________________________________________________________________
Mam nadzieję że rozdział spełnił wasze oczekiwania.
Emilie ma się pogodzić z Louisem czy może ma być z kimś innym ?
Z kim byście chcieli?
Mam do was wielką prośbę..
Nie mam pojęcia jak mogą potoczyć się dalsze losy bohaterów,
mam nadzieję że mi pomożecie!
Liczę na Was!
Do następnego! <3